Malwina Mul (KLKS “Azalia” Brzóza Królewska) wygrała finałowe zawody Kinder+Sport Mini Tour de Pologne w Bielsku-Białej i tym samym przypieczętowała triumf w klasyfikacji generalnej zeszłorocznej edycji imprezy.

Malwina została bohaterką ostatnich zawodów. Samotnie minęła linię mety i zapewniła sobie zwycięstwo w klasyfikacji końcowej. Zapraszamy na rozmowę z ubiegłoroczną mistrzynią Kinder+Sport Mini Tour de Pologne.

Kinder+Sport  Mini Tour de Pologne to jedna z największych rowerowych imprez dla dzieci. Czy też tak sądzisz?

– Oczywiście! Jest to nie tylko sportowa rywalizacja, ale również świetna zabawa. Dzieci jeżdżą po tej samej trasie co zawodowcy, dostają koszulki, a kibiców mają niewiele mniej od starszych, więc mogą się poczuć jak prawdziwi kolarze.

– W zeszłym roku wygrałaś wszystkie wyścigi i klasyfikację generalną. Zdeklasowałaś rywalki…

– Tak, tamten start zaliczam do jednych z najbardziej udanych. Po regularnych treningach i ciężkich przygotowaniach, byłam w bardzo dobrej formie. Łatwo nie było, rywalki nie dawały za wygraną, ale jednak się udało. Tylko ciężką, solidną pracą oraz pozytywnym nastawieniem można osiągnąć sukces.

– Jakie to uczucie stanąć na podium Tour de Pologne UCI World Tour, na którym kilka minut później stają najlepsi kolarze świata?

– Uczucie jest niesamowite i nie do opisania. Stajesz na podium, a przed tobą tłum ludzi, kamery i aparaty fotograficzne. Czujesz, że wszyscy doceniają twój wysiłek i twoje zwycięstwo. Oprócz nagród, miałam wielką satysfakcję.

– Które miasto/wyścig z zeszłorocznej edycji Kinder+Sport  Mini Tour de Pologne wspominasz najmilej i dlaczego?

– Szczerze, to z każdego wyścigu mam piękne wspomnienia, ale w Szczyrku spędziłam najlepsze chwile. Wyścig był krótki, ale bardzo ciężki. Miałyśmy do pokonania jedną długą, sztywną górę, a dzień był upalny. Mimo tego byłam zadowolona. Uwielbiam wyzwania! Udało mi się wjechać jako pierwsza na metę, ale to co mnie poruszyło to widoki. Z samej góry widać stok narciarski i skocznię. Później mogłam oglądać jak finiszuje Michał Kwiatkowski. Coś pięknego!

– Które zwycięstwo było najtrudniejsze?

– Myślę, że zwycięstwo na pierwszym etapie w Krakowie było najtrudniejsze. Start miałam dobry, ale później za bardzo przycięłam zakręt i się przewróciłam. Zanim wstałam i znów ruszyłam, prawie wszystkie dziewczyny mnie wyprzedziły. Cel był wtedy jeden – dojechać do peletonu i… udało się! Nie wiem jak, ale przepchałam się do przodu, a po zaciętym finiszu wywalczyłam pierwsze miejsce. Sama nie mogłam w to uwierzyć. Byłam bardzo zadowolona ze startu.

– Startowałaś już wcześniej w Kinder+Sport  Mini Tour de Pologne. Jak wyglądały Twoje starty we wcześniejszych edycjach tej imprezy?

– Tak, rok wcześniej (2017 – przyp. red.) także wzięłam udział w tym wyścigu. Wygrałam etap w Rzeszowie, co dało mi możliwość wystartowania w finale Kinder+Sport  Mini Tour de Pologne w Zakopanem. Tam były już tylko te najmocniejsze dziewczyny. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale postanowiłam zaatakować. W ucieczkę zabrała się ze mną Olga Wankiewicz. We dwie jechałyśmy do końca. Niestety, finisz przegrałam i zajęłam drugie miejsce. Mimo tego byłam mega zadowolona i miałam wielką satysfakcję, że zaszłam aż tak daleko.

– Jak oceniasz tę imprezę pod kątem popularyzacji kolarstwa wśród najmłodszych? Spełnia dobrze swoją rolę?

– Kolarstwo w Polsce nie należy do najbardziej popularnych sportów. Dzięki takiej imprezie, dzieci mogą spróbować swoich sił na rowerze i zainspirować się kolarstwem. Część z nich w przyszłości będzie traktować jazdę na rowerze jako hobby. Inne będą chciały trenować, aby stać się zawodowcem, ale wszystkim pozostaną wspomnienia. Dzięki nim ludzie chętniej będą oglądać kolarstwo i jeździć na rowerze. Moim zdaniem Kinder+Sport  Mini Tour de Pologne spełnia swoją rolę doskonale.

– Czy formuła Kinder+Sport  Mini Tour de Pologne, że dzieci ścigają się na trasie tuż przed zawodowcami, w takiej oprawie, przy masie kibiców czyni tę imprezę na tyle wyjątkową, że może ona mieć wpływ na dalsze losy młodego kolarza, aby wybrał właśnie ten sport?

– Ten, kto weźmie udział w Kinder+Sport  Mini Tour de Pologne, już nie będzie nigdy patrzył na kolarstwo z obojętnością. Na wyścigu młody kolarz czuje chęć do rywalizacji, chęć by wygrać, by być najlepszym. Taki start na zawsze pozostaje w pamięci. Panuje tu niesamowita atmosfera kolarska, te koszulki, ci kibice oraz późniejszy przejazd zawodowców, motywują młodego człowieka do dalszego kontynuowania kolarstwa. Bez wątpienia, ta impreza ma wielki wpływ na dalsze losy adeptów jazdy na rowerze, aby pokochali sport, a przede wszystkim kolarstwo.

– Czyli warto Twoim zdaniem wystartować w Kinder+Sport  Mini Tour de Pologne?

– Oczywiście! Dla młodego człowieka to niesamowite przeżycie i wrażenia. Ja, niestety, już nie będę mogła wystartować, ale polecam wszystkim rodzicom, aby zapisali i zabrali swoje pociechy na wyścig, bo naprawdę warto!

Rozmawiał Tomasz Piechal