Katarzyna Pawłowska: „Mini TdP obudziło we mnie iskrę i chęć rywalizacji”

Kasia Pawłowska to pierwsza polska kolarka, która została mistrzynią świata w kolarstwie torowym. Łącznie trzy razy zdobywała złoto MŚ na torze, ale na koncie ma również szosowe wicemistrzostwo świata w wyścigu drużynowym na czas (2015). Jest także mistrzynią Europy.

Olimpijka z Londynu z 2012 roku, jedne ze swoich pierwszych kroków w kolarstwie stawiała podczas Mini Tour de Pologne, dziś znanym jako Kinder+Sport Mini Tour de Pologne. Sprawdźcie jak dziś zawodowa zawodniczka grupy Team Virtu wspomina tamte czasy.

– Kinder+Sport Mini Tour de Pologne to jedna z największych rowerowych imprez dla dzieci. Ty też brałaś w tym udział swego czasu. Pamiętasz te chwile, kiedy to było?

– Tak, to zdecydowanie największa impreza dla dzieciaków. Od momentu, kiedy ja startowałam w Mini Tour de Pologne minęło sporo czasu. Nie przypominam sobie dokładnie roku. Wydaje mi się, że było to w Gdańsku lub Gdyni i była tam kostka brukowa. Najlepiej jednak pamiętam, że ze zjazdu, właśnie na tej kostce brukowej, wpadłam prosto do… otwartej karetki pogotowia!)

– Ile razy wystartowałaś w tym wyścigu i czy pamiętasz w jakich miastach?

– Myślę, że około dwóch, trzech razy, ale miast nie pamiętam.

– Jak wyglądały Twoje starty w tej imprezie?

– Niestety, nigdy nie wygrałam, ale zawsze „kręciłam” się w okolicy podium. Za to moja siostra, która swojego czasu także trenowała kolarstwo, wygrała jedną czy nawet dwie edycje. Oj, jak bardzo jej tego zazdrościłam…

– Który ze startów zapadł Ci w pamięci najbardziej i z jakiego powodu?

– No… może ten z karetką… (śmiech). Uważam, że wszystkie były wyjątkowe. Dla tak młodego sportowca atmosfera wyścigu, który odbywał się z wielką pompą, była ogromnym przeżyciem.

– Jak oceniasz Kinder+Sport Mini Tour de Pologne pod kątem popularyzacji kolarstwa wśród najmłodszych? Spełnia dobrze swoją rolę?

– Zdecydowanie spełnia! Impreza ma ciekawe lokalizacje, no i jest to przede wszystkim namiastką zawodowego ścigania. Do tego dochodzą fajne nagrody, a to na pewno skłania najmłodszych do uprawiania tej dyscypliny sportu.

– Czy ta formuła Kinder+Sport Mini Tour de Pologne, że dzieci ścigają się na trasie tuż przed zawodowcami, w takiej oprawie, przy masie kibiców czyni tę imprezę na tyle wyjątkową, że może ona mieć wpływ na dalsze losy młodego kolarza, aby wybrał właśnie ten sport?

– Zdecydowanie. To jest takie wielkie „WOW!”, kiedy można przejechać tę samą trasę co zawodowcy, a później ich podziwiać. Cała oprawa jest magiczna dla młodego człowieka, więc pewnie niejedna osoba zechce za kilka lat być takim jak Peter Sagan, czy Michał Kwiatkowski.

– W jakim stopniu dzisiejszy Kinder+Sport Mini TdP miał wpływ na to, że Ty jesteś obecnie zawodowcem?

 

– Na pewno w sporym. Tak jak napisałam wyżej, nie udało mi się wygrać w Mini Tour de Pologne, a to obudziło we mnie tę iskrę i chęć rywalizacji. Też chciałam wygrywać jak moja siostra i tak to się zaczęło.

– Kolarstwo to trudny sport. Jaki masz przekaz, porady dla młodzieży, która chce go uprawiać lub jeszcze się waha?

– Taki, że w domu przed telewizorem nie zobaczycie tego co na rowerze. Kolarstwo daje wolność. Wsiadasz i jedziesz. Możesz poznać samego siebie i przesuwać granice, a przy tym zwiedzić trochę polski i świata, poznając przy tym fajnych ludzi.

Rozmawiał Tomasz Piechal